WIBOR -
oszustwo oparte na zmowie monopolowej,Uwaga! To opinia całkowicie prywatna. Zapraszam do dyskusji w.sawicki@op.pl , listy opublikuję na blogu i wykorzystam w Sądzie
|
Strona Wojciecha Sawickiego. Część III - KREDYTY ( www.sawicki.cc/kredyty )Zawartość Cz.III (kliknij na wybrane): Cała prawda (tekst podstawowy) - RRSO Obliczanie odsetek i oprocentowania (wzory) oraz Logarytmiczny suwak kredytowy oraz niniejsza strona WIBOR |
A więc:
Banki podają:
Oprocentowanie odsetkowe kredytu składa się z marży i WIBOR-u. Dla kredytów dewizowych jest analogiczny LIBOR, o niższej wartości. (Wiele pożyczek jest jednak bez WIBOR-u, nie dotyczy to więc wszystkich kredytodawców).A co to jest WIBOR, czytamy:
- WIBOR - średnia stopa procentowa, po jakiej największe banki w Polsce, są skłonne innym bankom udzielić pożyczki.
- WIBOR - czyli oprocentowanie na rynku międzybankowym. WIBOR - ten tajemniczy skrót oznacza średnią cenę za jaką banki pożyczają sobie pieniądze. Tak, to prawda - banki nie tylko pożyczają pieniądze swoim klientom (np. udzielając kredyt), ale także wzajemnie je sobie pożyczają. To Ty również lokując pieniądze w banku pożyczasz mu swoje oszczędności.
I zobaczmy jeszcze co to jest marża (kilka definicji)
- Marża banku to wartość jaką bank poza prowizją (dopłatą) zarabia udzielając nam kredytu, najczęściej jest naliczana w formie odsetkowej. Marża - określa nadwyżkę uzyskiwaną na sprzedaży dobra ponad bezpośrednie koszty jego uzyskania, to wartość, jaką bank zarabia udzielając nam kredytu. Marża bankowa - zysk banku. Marża jest pojęciem określającym zysk uzyskiwany na sprzedaży.
Analizując te definicje widzimy, że WIBOR, którego wartość wprawdzie jest znikoma, niecałe 5%, nie jest i nie może być zyskiem banku udzielającego nam pożyczkę, bo tym jest tylko i wyłącznie marża, jako dochód banku ponad koszty uzyskania. I to jest truizm.
|
I proszę sobie uświadomić, że ten WIBOR
(grudzień 2011) |
A więc WIBOR, jako składnik oprocentowania jest jedynie kosztem pozyskania przez bank pieniędzy, ale praktyka w ogromniej większości przypadków temu po prostu zaprzecza i WIBOR stanowi zysk banku. Jeśli to koszt, to chciałbym zobaczyć te płatności i faktury za te pożyczki międzybankowe. Przecież to fikcja.
Bo czy bank, jak przykładowo PKO bp, który ma własne i to ogromne wypracowane wolne środki (roczny zysk netto rzędu 4 miliardy zł) oraz pieniądze od lokujących u niego swe oszczędności klientów, to czy pożyczając te pieniądze kredytobiorcom może zawsze (!) mówić o oprocentowywaniu udzielanego kredytu WIBOR-em, skoro te pieniądze go zawsze (!) nie kosztowały, bo ich chyba zawsze nie pożyczał. W dodatku określa się, że WIBOR to „średnia cena”, lub nawet „nie gorsza”, więc nie zawsze jest to ta ustalona „maksymalna”, stosowana potem w oprocentowaniu naliczanym kredytobiorcom.
A jeśli jakiś bank nie ma pieniędzy, to co to za bank i niech nie udziela kredytów, a jeśli chce to robić i pożycza pieniądze, to co to może obchodzić kredytobiorcę i dla czego oficjalnie ma on mu pokrywać jego koszty. Ale banki wzajemnie sobie „pożyczają” (jeśli w ogóle zawsze pożyczają), nie dla tego, że nie mają pieniędzy, tylko dla mówienia, że pożyczyły i że mają koszty, które efekcie tworzą dodatkowe czyste zyski.
I nasuwa się pytanie czemu to WIBOR-u nie dodaje się przez analogię do oprocentowania naszych kont i lokat, czemu to ma działać tylko w jedną stronę i nie może, gdy to my pożyczamy bankowi pieniądze.
|
Logicznym jest, że istnieje dolna granica oprocentowania i że nie może być ona mniejsza np. od oprocentowania obligacji skarbu państwa, bo byłby to absurd nieopłacalności. Jest więc tu pewien próg, ale to prywatna sprawa banku. Ponadto problem „zmian na rynku pieniężnym”, na co powołują się banki mówiąc o WIBORze, musi też być uwzględniany w postaci nawet jakiegoś wskaźnika odpowiadającego tym zmianom połączonego z marżą, zależnego od stopy referencyjnej, co będzie całkowicie w zgodzie z prawem, potrzebą i uczciwością. Ale w tych obu przypadkach nie może być to WIBOR, bo to zupełnie co innego. |
A w pełnym brzmieniu oficjalna definicja WIBOR-u to:
„WIBOR (ang. Warsaw Interbank Offered Rate) – wysokość oprocentowania pożyczek na polskim rynku międzybankowym. Funkcjonuje od 1991 roku. Od 1993 ustalany jest w każdy dzień roboczy o godzinie 11.00, na fixingu organizowanym przez ACI – Stowarzyszenie Dealerów (dawniej Forex Polska), na podstawie ofert złożonych przez 16 banków, po odrzuceniu dwóch najwyższych i dwóch najniższych wielkości. W ciągu 15 minut od publikacji indeksów ustalonych podczas fixingu, uczestniczące w nim banki zobowiązane są do zawierania między sobą transakcji według stawek nie gorszych od zgłoszonych tego dnia”.
A więc „funkcjonuje” nie obowiązuje. To nie wszystko. W encyklopedii czytamy też:
„Kartel – zmowa (umowa) państw lub przedsiębiorstw posiadających decydujący wpływ w tej samej lub podobnej gałęzi gospodarki, mająca na celu całkowitą kontrolę nad rynkiem i jego regulację (ceny, podaży, popytu). Tworzenie karteli pomiędzy przedsiębiorstwami jest nielegalne w Unii Europejskiej oraz w Stanach Zjednoczonych, jak również w wielu innych państwach świata”.
Zatem:
Tylko osoba czerpiąca zyski z obecnego systemu bankowego i to pozbawiona moralności i odpowiedzialności, nie zauważy, że akceptacja WIBORU (a mam tu na myśli nadzór i rząd), WIBORU jako obligatoryjnego składnika oprocentowania, że to przyznanie się do zabronionego układu monopolowego,
że to porozumienie kartelowe.
WIBOR jako składnik oprocentowania kredytu jest po prostu fałszem. Bank może sobie ustalić dowolnie kwotę stanowiącą dopłatę za udzielenie kredytu (prowizję) oraz przyjąć dowolne oprocentowanie, uwzględniając w tym procencie wpływ nawet pensji Prezesa jak i WIBOR, jeśli jako porozumienie między bankowe ma on sens istnienia, nie mówiąc jednak o tym, musi się tylko zmieścić w limitach określonych Kodeksem Cywilnym. Gdy jednak oficjalnie podaje, że część tego oprocentowania odsetkowego to nie jest marża, czyli nie zysk banku, bo „to ceną za jaką banki pożyczają sobie pieniądze”, czyli koszt, to wygląda to na smutny żart, zakpienie z klienta i prawa. Poza tym, że oferta np. kredytu hipotecznego ładnie wygląda, gdy podaje się tylko niewielką marżę, ale chyba przede wszystkim poza tym, że ten niski „procent” jest też w porządku w zestawieniu z całym światem (!!!) i ta różnica nie razi i nie kompromituje Kraju, ALE W Ten sposób banki w Polsce mogą więcej zarabiać niż wynika to z tego podawanego niskiego oprocentowania. Bo należności odsetkowe oblicza się z WIBOR-em, co jest już zwykłym przekrętem. A oto „procenty”:



To foto witryn kilku banków. To hańba, że dajemy się tak oszukiwać
Parę słów omówienia
Dodawanie obligatoryjne WIBOR-u, do oprocentowania kredytu, przy obecnych jego określeniach i braku jakiejkolwiek podstawy prawnej, jest najzwyklejszym w świecie nieporozumieniem i oszustwem, a powoływanie się na to, że jest to ‘’powszechnie przyjęte rozwiązanie’’ (UOKiK), jest tragedią i dyskwalifikacją naszej administracji. Dodawanie WIBORu w obecnej jego definicji, to mówiąc żartobliwie jak by dodanie temperatury, czy wilgotności powietrza panującej w chwili udzielania kredytu, czy jak przysłowiowe i sławne przed laty, dopisywanie przez kelnera daty do rachunku. Tą temperaturę i wilgotność Bank może uwzględnić w określeniu procentu czy prowizji (dopłat), ale nie w formie bezwzględnego dodania tu tych wartości.
I wyznaczam nagrodę 1.000 zł dla osoby,
która wskaże mi podstawę prawną dla stosowania WIBOR-u,
jako obowiązującego składnika oprocentowania.
I za parę lat WIBOR wejdzie do światowych podręczników ekonomii i prawa, jako największy przekręt w historii bankowości, ale na razie brak powszechnej wiedzy społeczeństwa i niezorganizowanie się kredytobiorców oraz postawa rządzących na to pozwala.
Wiem, że systemu bronić będą banki, wymyślając przedziwne argumenty, bronić będą się twórcy tej idei i ludzie odpowiedzialni za funkcjonowanie tego, bo grozi im odpowiedzialność prawna, jak i wiem, że kiedyś normalność zwycięży, chociażby tak, jak w przypadku Spreadów czy zbędnych NIP-ów. Przecież w żadnym kraju tego nie ma, a banki określają wielkość oprocentowania same sobie, opierając się na czym zechcą i nie tłumacząc z tego.
Zdaję sobie sprawę z tego, jaką burzę, jak i oskarżenia o ignorancję, czy jeszcze gorzej, wywoła poruszony przeze mnie problem określony łamaniem prawa, usankcjonowany praktyką wobec braku nadzoru. Ten WIBOR jest też niezgodny z niepodważalną Dyrektywą Europejską dotyczącą kredytów i narusza prawo Unijne. W nowej Ustawie o Kredycie Konsumenckim 2011 r. nie odważono się na jawne usankcjonowanie jego stosowania, ale co gorsze, dla „zamydlenia oczu” wprowadzono tu zupełnie niepoważnie, zbędną i nie istniejącą w Dyrektywie definicję „stopy referencyjnej”, która to ma wpływ na wskaźnik WIBOR-u.
Jestem przekonany, że kiedyś w przyszłości nastąpi oprzytomnienie. Tylko, że to są powolne procesy. Gdy zaczęto publicznie mówić (Premier Pawlak) o „samowolce banków” w zakresie tzw. spreadów kredytowych, a walka o to trwała z moim też medialnym udziałem około 8 lat, to Prezes Związku Banków Polskich skomentował to w TV, że: ”jak ktoś nie chce, to może nie brać kredytu”. To haniebne i bulwersujące stwierdzenie, z którego społeczeństwo powinno wyciągnąć właściwe wnioski, a rząd konsekwencje i środki zaradcze, ale żyjemy w świecie, gdzie to my jesteśmy dla właścicieli banków, a nie bank dla nas. Z takim stanowiskiem, spotkamy się niewątpliwie teraz sprawie WIBOR-u. A „rzeczoznawcom” radzę, by kopię swojej opinii przekazali w zaklejonej kopercie dzieciom, za kilkanaście lat poznają one smutną prawdę o fałszu swoich dziadków.
Do świadomości będziemy dorastać stopniowo, choć sytuacja jest bardzo trudna. Dochód banków wpływa na budżet, a o „niedoskonałościach” i jak analizować kredyt nie wolno mediom pisać, więc wiedza obywateli pozostaje znikoma. Jako przykład podam, że do 25 redakcji zwróciłem się z prośbą o zamieszczenie tabeli pokazującej ukrywany koszt rat równych w stosunku do rat malejących (to nawet 30%). I wszyscy odmówili, a redaktor naczelny jednej z największych gazet powiedział „Panie Wojciechu, o bankach tak się nie pisze”, bo … wydawnictwa są zachodnie, tak jak i większość banków, więc jest to zrozumiałe i ludzie nie wiedzą co im się należy i nie protestują.
WIBOR wpisuje się w panujące u nas Kraju zakłamanie w reklamach i ofertach kredytowych. Nie można uczciwie, bo ten fałsz bankowcy mają już w genach. Pożyczkę określa się wielkością raty, a w rzeczywistości jest to fałsz, bo albo kwota otrzymywana do ręki jest mniejsza, albo rata większa, bo dochodzą prowizje i ubezpieczenie i to spostrzegamy dopiero w umowie, a bywa że i znacznie później, bo często trudno to w niej rozczytać i zrozumieć. Gdy wysokość prowizji i koszt ubezpieczenia są określone i obowiązkowe, to cena kredytu (rata) musi te wartości zawierać, inaczej jest to zwykłe szalbierstwo czy matactwo opisane art. 286 kk, 138c kw, 543 kc.
. Jednocześnie trzeba zdać sobie sprawę z tego, że podawane same oprocentowanie jest informacją nic nie znaczącą, zbędną i fałszującą obraz, ale to właśnie dla tego jest to podstawowy parametr występujący w tych reklamach i co gorsze w ofertach.
Ta sytuacja nie poprawi się pod rządami wadliwej nowej ustawy kredytowej 2011 r. Ponadto społeczeństwo, nadzór i władza na to nie reagują. Mówię tu o fałszu pospolitym, paskudnym problemie, kompromitującym banki, ale nas samych, że się na to godzimy. Dotyczy to nie tylko kredytów. Ale WIBOR to zupełnie co innego, to bezprawne powoływanie się na coś co nie obowiązuje, w dodatku mające charakter „zmowy monopolowej”.
Z tym fałszem podjąłem walkę i wiem, że ją wygram, bo liczę, że jeszcze są mądrzy ludzie, którym zależy na normalności, choć z KNF i UOKiK w sprawie WIBOR-u otrzymałem negatywną odpowiedź dotyczącą potrzeby jakichkolwiek zmian. Ale prawnej podstawy, na którą można by się powołać, o co prosiłem, już nie podano, bo jej nie ma.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tekst ten, w rozszerzonej
formie "Kredytowe Oszukania", wysłałem do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów
i dnia 6 czerwca otrzymałem opowiedz. Załączam poniżej list otwarty, będący
odpowiedzią na pismo Urzędu.
|
WOJCIECH
SAWICKI
13 czerwiec 2011 r. L i s t o t w a r t y
Do Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Plac Powstańców Warszawy 1, 00-950 Warszawa
Szanowna Pani Prezes Pragnę pięknie podziękować za wyczerpujący list (znak DDK-690-675-/11/AKw z 3 czerwca 2011 r.,) dotyczący poruszonego przeze mnie problemu „kredytowych oszukań”, w tym w szczególności WIBORU. Z przykrością jednak stwierdzam, że nie zgadzam się z Waszą opinią, aprobującą stan istniejący, będącą niestety li tylko cytatem standardowej, znanej z intrnetu definicji WIBOR-u, przyjmowanej przez Komisję Nadzoru Finansowego, jako obowiązującej normy. KNF wbrew statutowi i powszechnej wyobraźni Polaków, deklaruje się tylko jako reprezentant interesów banków, a Wy, nawet w nazwie macie status ochrony konsumentów i to Was powinno różnić. Przypomnę tylko, że w otrzymanej z KNF odpowiedzi na przesłane opracowania, bez ustosunkowania się do przedstawionych uwag napisano mi nawet wprost: „Nadzorowanie przez KNF banków podporządkowane jest zapewnieniu bezpieczeństwa zgromadzonych środków”. UOKiK nie może więc opierać się na opiniach KNF, chyba że całkowicie podporządkujemy się temu, że to światem rządzą banki i nie ma już na to rady. Tak jak to nie dawno Premierowi Pawlakowi Prezes Banków Polskich powiedział publicznie (w TV), że jak się komuś Spready nie podobają, to może nie brać kredytów, czy tak ma być teraz z WIBOR-em i grabież Polaków, z łamaniem norm antymonopolowych, ma myć sankcjonowana. Zgodnie z dostępną definicją, przytoczoną aż dwukrotnie w Waszym liście, WIBOR stanowi on ’’stopę procentową kredytów na rynku międzybankowym’’. Definicja wyjaśnia, że dotyczy to pożyczek, które wzajemnie udzielają sobie banki i dalej, że banki „zobowiązane są do zawierania między sobą transakcji według stawek nie gorszych”. I co to może obchodzić zwykłego kredytobiorcę? I czy bank, jak PKO bp, mający 3 miliardy dochodu rocznie, głównie z kredytów, może mówić, że pożycza sam pieniądze, żeby udzielić kredytu. Proszę spojrzeć na Załącznik ‘’PS’’. Piszę w nim, że banki mają prawo zarabiać, to cel ich działalności, nie są instytucją charytatywną i mogą ceny kredytów określać dobrowolnie, to ich prawo, aby w granicach Ustawowych limitów i zasad rachunkowych. Mogą, w kalkulacji oferowanego oprocentowania uwzględniać co chcą, ale niech nie piszą, że to oprocentowanie złożone jest z marży i z WIBOR-u, bo to jest bez sensu. Po co pisać 1,5% + WIBOR, czy nie można podać 6%. Ale 1,5% ładnie wygląda i jest porównywalne z tym, co oferuje cały świat. I jest to fałsz, z czym właśnie walczę. To nie wszystko. Opierając się na przyjętej i akceptowanej przez Was definicji, rozumiemy że WIBOR to jest koszt Banku. Można zatem śmiało przyjąć, że przychód Banku (nie dochód !) z odsetek naliczonych tym procentem WIBOR-owym musi być rzędu minimum 5 do 7 miliardów złotych, co wynika z proporcji marży (czyli zysku do WIBOR-u). I pytam, komu te pieniądze Bank zapłacił i czy za tą transakcję uregulował podatek. A jeśli to nie koszt, to jest to dochód (rzędu 1,5 miliarda zł), zupełnie niezgodny, z nawet najszerszą obowiązującą definicją WIBOR-u, dochód oparty na kartelowym porozumieniu, że poniżej ustalonej między bankami ceny, nikt nie będzie udzielać kredytów. I to mamy w praktyce. Odmowę ‘’podjęcia działań’’ przez Prezesa UOKiK, uzasadniacie tym, że jest to ‘’powszechnie przyjęte rozwiązanie funkcjonujące nie tylko w Polsce’’. Badałem to i owszem funkcjonuje to na świecie w zakresie pożyczek międzybankowych, a nie limitu oprocentowania, oprocentowania, które w większości cywilizowanych krajów, w kredytach hipotecznych nie przekracza nawet samego naszego WIBOR-u. Wspomniałem o zakłamaniu. Zadziwiający jest Wasz wywód na ten temat, z którego wynika ‘’konieczność ustalenia, czy narusza to interes konsumentów’’. Pozwalam sobie zatem przesłać dwa opracowania dowodowe tego fałszu, który mnie poraża i który stał się standardem w naszej rzeczywistości. Czy mam rozumieć, że to akceptujecie, może jeśli ktoś to zechce przeczytać, wreszcie się ocknie i zrozumie, że właśnie z tym trzeba walczyć. To jest bezsensowna patologia, tym bardziej, że akceptowana jako normalność. Straszne! To jest zadanie dla mediów, a ponieważ nie chcą się one tym zająć (bo reprezentują interesy banków), tak z resztą jak i KNF i MF i inni decydenci, którzy bankom nie chcą się narażać, więc czasami się zastanawiam, czy w sprawie tego powszechnego kłamstwa i fałszu, nie zwrócić się do kościoła i księży. Może to jedyny sposób, by w Polsce zapanowała uczciwość i normalność. Nie do przyjęcia jest też Wasze stanowisko określone końcowym zdaniem, które cytuję, a czemu zresztą sami zaprzeczyliście odpisując mi już dwukrotnie: ‘’UOKiK nie informuje podmiotów kierujących do Urzędu pisma o wszczętych na ich podstawie postępowaniach, ani o ich przebiegu i rezultatach’’. To podstawowa cecha charakteryzująca mafię. Dla tego mój list będzie listem otwartym, przesłanym do mediów i znajdzie się na mojej stronie internetowej i będę o tym pisać dalej, aż do kogoś odpowiedzialnego to dotrze i to się zmieni. 3 załączniki |
---------------------------------------------------------------------
Przeczytaj dalsze teksty dotycz
ące kredytów www.sawicki.cc/kredyty/ oraz zapraszam na moją prywatną stronę - www.sawicki.cc - (kliknij tutaj, - suwaki logarytmiczne, kalendarze i imiona i coś jeszcze)R e k l a m a w a ł a s n a a u t o r a
|
Polecam książkę:
na
Allegro - kliknij tutaj >
ANALIZA KREDYTU. PORADNIK. I CAŁA PRAWDA (2123350180) |