Strona Wojciecha Sawickiego - www.sawicki.cc (kliknij tutaj, zapraszam)
Reszta materiałów - DATY IMIENIN (kliknij) i Tekst adresowany do autorów i wydawców kalendarzy
Z Wojciechem Sawickim, redaktorem najpopularniejszych kalendarzy,
w tym TENO wydawanego od 1958r., TIK (dawniej Dom Książki) od 1959r.,
EWA (dla kobiet) i wielu innych, rozmawiamy o datach imienin
Zacznijmy jednak od podstawowego pytania. Dlaczego tak bardzo różnią się w podawanych imionach poszczególne kalendarze, a w szczególności tak odmienne są imiona w kalendarzach katolickich?
Wyjaśnienie jest bardzo proste, choć mało znane, a cała sytuacja patowa. Stosowanych imion jest dużo więcej niż miejsca w kalendarzu, nie mówiąc już o liczbie świętych i absurdem czy niemożliwością byłoby wpisywanie ich wszystkich. Stąd konieczność wyboru, różnie czasami rozumiana przez różnych wydawców. W doborze zamieszczanych imion bowiem istnieje pełna dowolność i nie jest to niczym unormowane, chyba że podstawę stanowić dla nas będzie wyłącznie nauka Kościoła.
Należy pamiętać, że kalendarze katolickie, podają daty „wspominania" wybranych świętych i błogosławionych, które to w ostatnich stuleciach dla niektórych czczonych przez kościół osób były przez Papieży zmieniane kilkakrotnie. Jednak z naszych kalendarzy świeckich, z uwagi na tradycje imieninowe, dat anulowanych w liturgii nie wykreślano. To druga przyczyna rozbieżności jak i powód wielokrotnego powtarzania tych samych imion w wydawnictwach polskich.
Ostatnia większa zmiana, która wywołuje obecnie wiele nieporozumień, wprowadzona została w Kościele w latach 70-tych. Ta niestabilność tzw. martyrologium rzymskiego jest konfliktowa w stosunku do naszego zwyczaju obchodzenia imienin. Obrządek związany z wiarą przekształcony został bowiem u nas w rytuał całkiem pogański.
A
oto najważniejsze (z polskiego punktu widzenia) ostatnie przesunięcia dat w
kalendarium katolickim:
|
Brygidy Szwedzkiej z 8.X na 23.VII Cyryla i Metodego z 7.VII na 14.II Dominika Kapłana z 4 na 8.VIII Elżbiety Portugalskiej z 8 na 4.VII Elżbiety Węgierskiej z 19 na 17.XI Franciszka Salezego z 29 na 24.I Henryka Cesarza z 15 na 13.VII |
Jadwigi Śląskiej z 15 na 16.X Joanny Franciszki z 21.VIII na 12.XII Józefa Kalasantego z 27 na 25.VIII Kamila do Lellis z 18 na 14.VII Katarzyny Sjenieńskiej z 30 na 29.IV Macieja Apostoła z 24.II na 14.V Małgorzaty Szkockiej z 10.VI na 16.XI |
Moniki Wdowy z 4.V na 27.VIII Rajmunda z Penyafort z 23 na 7.I Stanisława Kostki z 13.XI na 18.IX Stefana Węgierskiego z 2.IX na 16.VIII Teresy od Dzieciątka Jezus z 3 na 1.X Tomasza Apostoła z 21.XII na 3.VII Tomasza z Akwinu z 7.III na 28.I |
Stwierdzamy i inne "poważne" rozbieżności między kalendarzami katolickimi, a tym, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. I tak: Benedykt z Nursji - Patron Europy jest obecnie czczony 11.VII, dawniej 21.III; Edmund (Król) występuje 20, a nie jak poprzednio 16.XI; a popularny Jerzy 24, a nie 23.IV. Przesunięcia te mają już nieco inni historię.
Zupełnie co innego jest z imionami niekatolickimi, w tym słowiańskimi, literackimi (np. Grażyna), czy zapożyczonymi z innych kultur. Tu reguły w zasadzie dyktuje tradycja, ale bywa, że i sam autor kalendarza. Pamiętajmy przy tym, że i Luter i Kelwin odrzucili kult świętych, w wielu więc nawet bliskich nam krajach imion nie znajdziemy w kalendarzach.
Śmiesznie tu brzmi słowo pogański, ale może rzeczywiście trzeba się z tym pogodzić. Poprosiliśmy Pana o rozmowę, bo wiemy, że od ponad 50-ciu lat zajmuje się Pan opracowywaniem kalendarzy.
Od samego początku, kiedy do tej pracy zostałem włączony przez Ojca (który już w roku 1946 zaprojektował pierwszy powojenny kalendarz), celem samym w sobie stało się dla mnie poprawienie i uwspółcześnienie przedwojennego, „zastanego” zbioru imion. Był on niezmiernie ubogi i właściwie trudno wytłumaczyć, dlaczego nikt dawniej do tego nie przywiązywał uwagi. W latach 70-tych łączny nakład kalendarzy w moim już w tym czasie opracowaniu wzrósł do około 10 milionów egzemplarzy rocznie wielu różnych wydawców, a stanowiło je ponad 15 popularnych tytułów, w tym najbardziej znany biurowy kalendarz stworzony przez Ojca - „Teno”. Ten prawie monopolistyczny udział w rynku stwarzał sytuację dużej odpowiedzialności, ale i możliwość stworzenia kalendarza według własnej wizji. Wiem, że nie wszyscy się z tym zgadzali, ale ogrom otrzymywanej korespondencji od szczęśliwych solenizantów, którzy wreszcie otrzymali swoje święto, dawał mi wielką radość i zachętę do dalszych zmian. Kalendarz kieszonkowy „TIK” wydawany dawniej przez Dom Książki, drukowany w nakładzie dochodzącym do 2 milionów egzemplarzy, dla sprawy imion miał też szczególne znaczenie. MSW wydało instrukcję dla Urzędów Stanu Cywilnego, że można nadawać dzieciom tylko te imiona, które figurują w tym kalendarzyku (w kalendarium i alfabetycznym spisie imion zamieszczanym na końcu). Wiązało się to z nieudaną sądową próbą przeforsowania przez chyba trochę nieświadomych rodziców nazwy Socho jako imienia.
Łącznie wprowadziłem do kalendarzy około 200 imion, w tym 70 o najwyższej popularności. Aż trudno uwierzyć, że w okresie kiedy święcił triumfy Sobiesław Zasada, czy był tak popularny, nieżyjący już komentator telewizyjny Bartosz Janiszewski, nie było tych pięknych, staropolskich imion w kalendarzach. Nie było Bogdana jak i większości popularyzujących się imion np. Klaudii czy Dagmary. Swoich imienin nie miała Wioletta Willas, Maryla Rodowicz, Nina Andrycz czy Maja Berezowska. Gdyby nie ta korekta, imienin nie miałby Lech Wałęsa czy Lech Kaczyński i wiele, wiele innych osób, w tym też kobiet noszących imiona odmęskie, które otrzymały swoje własne daty.
Do kalendarza wpisałem też jakże poprawnie brzmiące po polsku imię Ronald, zaraz po wyborze Regana na prezydenta. Bałem się interwencji cenzury, ale to jakoś przeoczono. Wcześniej pilnowano, by 1 Maja nie było Józefa (robotnika), a 22 Lipca Marii Magdaleny, bo to zbyt religijne.
Specjalnego omówienia wymagają imiona pochodzące od Marii, a więc np. Maja, Maryla, Mariola, Marita, Marlena, Maryna, Marzanna, Marzena. Dopisałem je kosztem Marii i w tym zakresie było sporo głosów rozbieżnych – czy jest w ogóle sens zamieszczania takich przekształceń. Życie pokazało, że tak. Problem ten był przedmiotem rozważań w latach 70-tych w Przekroju (Poczta Imion) i zawsze spotykałem się ze zdecydowanym poparciem. Kalendarzy z tym stopniowo przez lata budowanym zestawem imion, z moim nazwiskiem w metryczce, wydrukowano około 150 milionów egzemplarzy.
Te wspomniane 200 imion wydaje się liczbą niewiarygodną.
Procedura wykreślania niestosowanych imion z kalendarza i zastępowania ich imionami nowymi czy przekształconymi, była kwestą najtrudniejszą ale i niezbędną w całym procesie budowy nowego kalendarium. Problem zaś ograniczenia wielokrotnego zamieszczania tych samych imion poprzedzony był ogromną ankietą dotyczącą dat imieninowych. Z całą powagą muszę napisać, że w 95% imiona były dopisywane w należnych terminach, określanych na podstawie kalendarzy starych, obcych czy pełnego Martyrologium. Tak było na przykład i z Ronaldem, który jest imieniem pochodzącym od Reginalda, zapisanego w liturgii. Odstępstwa dotyczą wspomnianych już imion odmęskich (Wiesławy, Czesławy, Kazimiery), jak i przekształceń (Mai, Maryli), kiedy to wybór daty po prostu „należał się” znanym osobom, które te imiona spopularyzowały.
Bardzo rzadko wprowadzałem imiona „na wyrost”. Zawsze musiałem mieć pewność, że imię takie występuje nie tylko sporadycznie, potwierdzeniem czego były wykazy z USC, czy odpisy otrzymywanych dokumentów, lub że używa je ktoś bardzo popularny. Łamiąc tą zasadę, z pełną świadomością dopisałem 29 lutego Lutosława, bo było tu puste miejsce obok "przenoszonego" Romana oraz 1 stycznia Mieszka, który o dziwo nigdy nie figurował w nawet najstarszym kalendarzu. Imię tego pierwszego władcy Polski, którego proces beatyfikacyjny trwa już blisko 300 lat, znaczące po prostu niedźwiadek, zostało przez Długosza sztucznie zastąpione lepiej według niego brzmiącym i bardziej godnym Mieczysławem. Z radością odnotowałem, że Mieszko się przyjął i wszedł do użycia! A gdy w jakimś kalendarzu widzę 1 stycznia Mieszka (obok Mieczysława), to jestem z tego dumny.
A nie było jakiś nieporozumień?
W zasadzie nie, ale pamiętam raz popełniłem poważny błąd. Imię Benon zastąpiłem Anetą, której w ogóle nie było. W miesiąc po wydrukowaniu kalendarzy ministrem Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki został Benon Miśkiewicz. Pech chciał, że pracowałem w tym resorcie, wprawdzie tylko na pół etatu, ale zawsze był to mój szef. Znalazłem inne rozwiązanie i Benon, którego popularność tak fatalnie oceniłem, wrócił po roku na swoje miejsce, a ministrowi do swojego poza urzędniczego zajęcia nigdy się nie przyznałem. Aneta zyskała przy tym jeszcze drugą datę, by nie zginąć z kalendarzy, w których drukuje się tylko po 2 imiona, jak np. w kalendarzyku dla kobiet „Ewie”.
Przy okazji pewna dygresja, to sprawa odrębności naszych imion i ich nieznajomości na świecie. Z zażenowaniem przyznać się musimy, że w tym zakresie nie mamy się czym pochwalić. W zasadzie tylko jedno imię, o rodowodzie polskim przyjęto na zachodzie, głównie we Francji. Jest nim Casimir, tłumaczenie Kazimierza, przekształcone jako Casey, wpisane do Martyrologium poprzez świętego Kazimierza (1458-84), króla, patrona Polski i Litwy. W USA, najczęściej w środowisku murzyńskim, spotykamy naszą legendarną Wandę, ale najprawdopodobniej imię to pochodzi z języka litewskiego, w którym słowo wanda znaczy fala. Amerykańskie słowniki etymologiczne tłumaczą je jednak od nazwy plemienia Wandalów. Mam cichą nadzieję, że pojawi się na zachodzie Lech, ale nie spotkałem jeszcze dowodów jego użycia.
Jak widzi Pan przyszłość wydawnictw kalendarzowych?
Szczycimy się tym, że jesteśmy krajem ludzi głęboko wierzących i zupełnie absurdalną (choć wytłumaczalną) jest sytuacja różnic w datach zamieszczania imion w polskich kalendarzach świeckich i katolickich. Myślę, że Unia nie zakaże nam świętowania imienin, a z kolei nasz obecny kalendarz imion, byłby nie do przyjęcia w Europie, ze względu na zupełną niezgodność z wykładnią określoną przez Watykan.
Wydaje się, że nasze kalendarze pozostaną jednak wyłącznie sprawą polską i nie zostaną objęte normami europejskimi. Nie wróży to zatem szybkiego ich ujednolicenia, zadawalającego zarówno solenizantów jak i Kościół.
Dziękujemy z rozmowę
Ilustracje do tekstu to fotografie Berezowskiej, Rodowicz, Willas, Andrycz, Cembrzyńskiej, Zasady, Wałęsy z podpisem: Nie mieli swoich imienin...
*) Przekrój 1984 r. z późniejszą aktualizacją tekstu
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
POPULARNOŚĆ IMION (imiona ułożone wg częstotliwości ich nadawania w poszczególnych latach)
Imiona żeńskie
1390 – Małgorzata, Katarzyna, Anna, Dorota, Elżbieta
1508 – Anna, Katarzyna, Elżbieta, Barbara, Jadwiga
1676 – Katarzyna, Zofia, Anna, Marianna, Elżbieta
1750 – Marianna, Anna, Józefa, Rozalia, Katarzyna
1820 – Marianna, Józefa, Anna, Jadwiga, Zofia
1900 – Marianna, Helena, Janina, Józefa, Stanisława, Genowefa, Zofia, Apolonia, Kazimiera, Anna, Władysława, Bronisława, Walentyna, Maria, Stefania, Weronika, Antonina, Julianna, Leokadia, Marta
1920 – Zofia, Helena, Janina, Jadwiga, Irena, Stanisława, Eugenia, Marianna, Halina, Maria, Wanda, Władysława, Genowefa, Anna, Henryka, Leokadia, Krystyna, Stefania, Alicja, Czesława
1938 – Krystyna, Barbara, Maria, Teresa, Jadwiga, Anna, Halina, Danuta, Irena, Zofia, Janina, Urszula, Wiesława, Elżbieta, Bożena, Lucyna, Grażyna, Alicja
1943 (Od 1941 roku w okupowanej Polsce obowiązywała lista (tylko 57 pozycji) dopuszczonych do nadawania imion, głównie słowiańskich. Stąd znaczne użycie imion odmęskich) – Jadwiga, Bożena, Mirosława, Janina, Kazimiera, Zdzisława, Czesława, Stanisława, Wiesława, Bronisława, Wacława, Bogdana, Bogumiła, Grażyna, Bogusława
1960 – Małgorzata, Ewa, Anna, Elżbieta, Jolanta, Iwona, Dorota, Barbara, Mariola, Grażyna, Krystyna, Danuta, Urszula, Maria, Joanna, Bożena, Beata, Halina, Alicja, Bogusława
1980 – Anna, Agnieszka, Katarzyna, Monika, Joanna, Magdalena, Małgorzata, Marta, Aleksandra, Ewa, Karolina, Sylwia, Dorota, Aneta, Agata, Dagmara, Justyna, Paulina, Dominika, Izabella
2003 – Anna, Maria, Katarzyna, Małgorzata, Agnieszka, Krystyna, Barbara, Ewa, Elżbieta, Zofia
Imiona męskie
1390 – Mikołaj, Jan, Piotr, Stanisław, Jakub
1564 – Jan, Maciej, Wojciech, Andrzej, Jakub
1676 – Jan, Stanisław, Andrzej, Wojciech, Paweł
1750 – Jan, Wojciech, Jakub, Andrzej, Stanisław
1820 – Jan, Józef, Antoni, Wincenty, Ignacy
1900 – Józef, Stanisław, Zygmunt, Stefan, Władysław, Antoni, Jan, Kazimierz, Henryk, Bronisław, Franciszek, Leon, Roman, Bolesław, Mieczysław
1920 – Tadeusz, Stanisław, Henryk, Józef, Jan, Zygmunt, Kazimierz, Jerzy, Władysław, Mieczysław, Marian, Eugeniusz, Stefan, Bronisław, Bolesław
1938 – Andrzej, Jan, Janusz, Jerzy, Ryszard, Włodzimierz, Zbigniew, Stanisław, Mirosław, Tadeusz, Marian, Henryk, Józef, Zygmunt, Bogdan
1943 (Od 1941 roku w okupowanej Polsce obowiązywała lista (tylko 68 pozycji) dopuszczonych do nadawania imion, głównie słowiańskich) – Jerzy, Zdzisław, Stanisław, Mirosław, Włodzimierz, Bogdan, Zbigniew, Kazimierz, Czesław, Wojciech, Lechosław, Sławomir, Bolesław, Wacław
1960 – Andrzej, Piotr, Grzegorz, Krzysztof, Paweł, Sławomir, Marek, Jacek, Dariusz, Jarosław, Jerzy, Zbigniew, Mirosław, Ryszard, Tomasz
1980 – Piotr, Michał, Marcin, Tomasz, Rafał, Krzysztof, Adam, Przemysław, Robert, Łukasz, Paweł, Mariusz, Maciej, Wojciech, Jakub
2003 – Piotr, Jan, Andrzej, Krzysztof, Stanisław, Tomasz, Paweł, Józef, Marcin, Marek
NOWE WYNALAZKI
Po decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, unieważniającej obowiązujący wykaz imion dopuszczonych do stosowania (przez wiele lat był to alfabetyczny spis w kalendarzyku kieszonkowym Domu Książki później „TIK”), od kilku lat nadawanie ich jest prawie nieograniczone w pomysłowości. Rozumiem imiona z Mitologii Greckiej, czy używane w innych krajach o brzmieniu akceptowanym w polskim języku, ale czasami te nowe „nazwy” są zastanawiające. A oto przykłady zaczerpnięte z Urzędów Stanu Cywilnego.
Imiona żeńskie: Aurora, Baba, Banita, Bieruta, Dzidzia, Dziwa, Etienette, Ewangelia, Fabienne, Gwiazda, Kaszmir, Koko, Kruszyna, Kukła, Lea, Lewa, Lenina, Likieria, Łajka, Mała, Muszka, Niania, Ona, Perła, Pipa, Prawda, Vienna, Vivienne, Wredzia.
Imiona męskie: Amor, Apostoł, Archanioł, Bach, Barek, Cherubin, Ever, Hytrek, Judo, Kwiecio, Król, Marks, Master, Misiak, Mordka, Mozoł, Nikon, Norwid, Nudzin, Numer, Paluch, Pascal, Pijus, Platon, Prus, Słoneczko, Solidariusz, Sony, Stalin, Winnetu, Wolter, Żurek.
Alfabetyczny wykaz imion i dat imienin - kliknij - DATY IMIENIN
Fotografie moich kalendarzy i jeszcze coś więcej - patrz www.sawicki.cc w temacie Galeria
Tekst adresowany do autorów i wydawców kalendarzy. Materiał przygotowany na Wystawę Kalendarzy Vidical '09 czytaj na końcu DAT IMIENIN
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Starsze i nowsze publikacje

![]() |
Krakowski Przekrój - (stała współpraca z "Pocztą Imion"), obok i powyżej wywiad i zaktualizowane posoborowe zestawienie dat imienin. 1 styczeń 1984 r.
|
![]() |
w najpopularniejszym polonijnym tygodniku "Relax" prowadziłem stałą kolumnę na temat etymologii imion i dat imienin. To ponad 100 numerów i artykułów
|

Jeden z wywiadów - Gazeta Włocławska, 27 grudnia 2006 r.
Strona Wojciecha Sawickiego - www.sawicki.cc (kliknij tutaj)
Linki:
http://download.ump.pl/ump//dane/sygnaly/01-2007.pdf
Sygnały Płockie na stronie 16
http://q4.pl/?id=17&news=107960
Włocławski Serwis Internetowy I
http://q4.pl/?id=17&news=109119
Włocławski Serwis Internetowy II
http://www.tnp.org.pl/aktualnosci3.htm
Towarzystwo Naukowe Płockie -poz. 2
http://www.ump.pl/main.php?cid=sygnaly&&news=1469
Serwis Urzędu Miasta Płocka
Publikacja w Tygodniku Płockim 03-01-2007 opracowana przez red. Blankę Stanuszkiewicz, na podstawie odczytu wygłoszonego w Towarzystwie Naukowym Płockim
W latach 60-tych popularne kalendarze „Teno”, „Ewa „ czy „TIK” trafiały do każdego polskiego biura czy domu. Rocznie łączny nakład tych terminarzy wynosił ponad 10 milionów sztuk! Ich autorem był Wojciech Sawicki, obecnie mieszkający w Płocku. Wojciech Sawicki dokonał jeszcze jednej niebywałej rzeczy – zreformował imiona w polskim kalendarzu! Dzięki jego 200 zmianom imieniny mogą obchodzić choćby Maja, Maryla, Wioleta, Lech, Bohdan, Sobiesław, a nawet Lew, Ronald czy Isaura.
Na początku lat 50-tych obowiązywała nieco już przestarzała i bardzo uboga baza imienin z okresu przedwojennego. Maja, Wioleta i Nina nie miały w kalendarzach daty swoich imienin, chociaż te imiona były w ogólnym obiegu – tłumaczy innowator, który postanowił zacząć od ustalania dat imienin osób znanych. Najpierw dotarł do popularnego polskiego kierowcy rajdowego – Sobiesława Zasady. Przy okazji udawało mu się nie tylko zdobywać potrzebne informacje, ale też nawiązywać ciekawe znajomości. – Violetta Willas chciała, aby jej imię pisane było w kalendarzach przez „v” i dwa „t”. Mnie zależało jednak na polskiej pisowni – podkreśla Wojciech Sawicki, który nowe imiona wpisywał w miejsca tych, które powtarzały się wielokrotnie. Maria i Józef w roku obchodzili swoje święto nawet i 30 razy! Podobnie Jan, czy Grzegorz. Autor dysponował spisami z Urzędu Stanu Cywilnego, a dodatkowo prowadził własną ankietę. Ludzie przesyłali mi dane, kiedy obchodzą imieniny. W dniach, w których było najmniej popularnych solenizantów, dopisywałem nowych, albo wykreślałem imiona, które „wyszły” z użytku. Tak Wojciech Sawicki zastępował Marię – Marylą, Mają, Mariolą, Marzanną. Przy czym warto wiedzieć, że przez wiele stuleci w Polsce nie można było nadawać dziewczynkom imienia Matki Boskiej. Diametralnie zmieniło się to w XX wieku. W Ameryce Południowej Jezus jest popularnym imieniem męskim. W Polsce obecnie jest nie do pomyślenia, żeby tak nazwać syna, choć przy takim postępie świata, może się okazać, że i u nas za 50 lat chłopcy będą nosić to święte imię – tłumaczy płocczanin.
Ramzes, który nigdy nie był faraonem W latach 60. rodzice mieli dość utrudnione zadanie. W Urzędzie Stanu Cywilnego dostępny był wykaz 769 obowiązujących imion. Zmiany przyszły w latach 70-tych, kiedy doszły nowe imiona z kalendarzy Wojciecha Sawickiego. Wtedy można było wybierać już spośród ok. 1000 zawartych w spisie alfabetycznym w kalendarzyku TIK, oficjalnie akceptowanym przez USC. Mimo to nadal zdarzały się mniej i bardziej modne imiona. – 30 lat temu nazwałem swojego syna Antoni. Lekarka recepty wypisywała jednak na Adama. Kiedyś poszliśmy na przyjęcie. Pani domu przedstawiała dzieciom Antoniego. Jedna z matek zawołała „jak można było pokarać dziecko takim imieniem”. Przy czym odzywa się potem do swojego syna: „Ramzes, podejdź tutaj” – wspomina Wojciech Sawicki. Wolność w nadawaniu dzieciom imion przyszła w latach 90. Naczelny Sąd Administracyjny zniósł wtedy wszelkie ograniczenia i wtedy zaczęło się nadawanie dzieciom imion: Perła, Prawda, Muszka, Dzidzia, Lenina, Mała, Gwiazda, Żurek.
Imieniny to zwyczaj zarezerwowany głównie dla Polski. W innych krajach trudno nawet wytłumaczyć co to za święto. Włosi dowiedzieli się o tym zwyczaju dzięki naszemu Papieżowi. Polskie kalendarze przepełnione są też imionami zaczerpniętymi z innych krajów. Agnieszka, Natalia, Cecylia nie mają polskiego rodowodu. Nawet imię Wanda, często nadawane w plemionach murzyńskich, nie pochodzi od naszej Wandy, co Niemca nie chciała, w języku litewskim oznaczające „falę”. W USA tłumaczone jest ono od plemienia Wandali. Jest tylko jedno znane w świecie polskie imię – Kazimierz. To święty patron Polski i Litwy. Znają je też Francuzi jako Kassimir i Amerykanie nazywający chłopców Kasey – zaznacza Wojciech Sawicki.
Imieniny jak w kalejdoskopie. Chyba każdy zastanawia się nad tym, dlaczego niektórzy imieniny mogą obchodzić po kilka razy w roku? – Jesteśmy krajem katolickim, powinniśmy obchodzić imieniny w dniu, kiedy jest dzień wspominania danego świętego, bądź błogosławionego. Tak naprawdę są to daty ich śmierci, czyli tzw. dni narodzin dla nieba. Wcześniej w kalendarzach katolickich zapisywano pełne nazwy świętych np. Jan Chrzciciel, Jan Bosko, Jan Apostoł, dlatego powinniśmy znać konkretnych swoich patronów – zaznacza Wojciech Sawicki. Przez stulecia dochodzili jednak kolejni święci. W poszczególnych dniach było za dużo „wspomnień”, a w innych za mało. Drugi Sobór Watykański w 1969 roku po raz już kolejny poprzesuwał wiele dat czczenia świętych np. Jadwigę, Teresę i Macieja. Trudno jednak wymagać, żeby wszystkie Jadwigi od momentu przesunięcia zaczęły obchodzić imieniny np. trzy dni później – dodaje reformator. Szybko zrobił się bałagan, co innego znajdziemy w kalendarzach katolickich, a co innego w świeckich. Warto dodać, że kościół wyznaczył kanon 170 imion świętych, które mają się znaleźć w kalendarzu, a każde katolickie państwo może do tego dodać 90 swoich świętych. Dlatego też polskie kalendarze różnią się od zagranicznych, zawierających imiona czczonych świętych i błogosławionych. A w krajach, gdzie dominuje luteranizm i kalwinizm, odrzucający kult świętych patronów w ogóle imion nie znajdziemy.
Z wyborem imienia z kalendarza świeckiego wiązało się ryzyko przy chrzcie dziecka. Gdy imię jest „niekatolickie” księża często nie informowali o tym rodziców, ale dodawali do imion świeckich świętego patrona często np imię proboszcza parafii, które w przypadku dziewczynek przekształcano na żeńską wersję. Wojciech Sawicki, wprowadził też „na wyrost” 1-go stycznia imieniny Mieszka, które dziś spotykamy już w użyciu. Jan Długosz dowodził, że Mieszko brzmi mało poważne jak dla pierwszego Króla Polski (a znaczy ono niedźwiadek) i zastąpił je na Mieczysławem – śmieje się będący odmiennego zdania autor. W kalendarzach katolickich na Nowy Rok dopisana została nie dawno „kolejna” Maria.
Blanka Stanuszkiewicz ( Tygodnik Płocki - Dlaczego Maja obchodzi imieniny )